
Stara Kuźnica koło końskich
Niektóre drewniane obiekty przemysłowe ocalały, a po nabraniu patyny — okazało się, że mogą też mieć sporo uroku. Dobrym przykładem jest dawna kuźnica w Starej Kuźnicy koło Końskich. Drewna użyto tu nie tylko do budowy — wykonano z niego także wiele elementów układu wodnego, stanowiącego jej napęd. Drewno było też podstawowym materiałem w budownictwie gospodarczym na wsi. Powstawały z niego stodoły, obory, stajnie i bardzo skomplikowane konstrukcyjnie wielokondygnacyjne spichrze. Towarzyszące chałupom drewniane obiekty gospodarcze zostały w ostatnich latach całkowicie zastąpione przez nowe, o ogniotrwałej konstrukcji. Można je więc oglądać wyłącznie w skansenie, gdzie budzą podziw perfekcyjną ciesiołką oraz malowniczością, szczególnie gdy nakryte są słomianymi strzechami.
Oskar Kolberg pisał: „.. .W każdej niemal wsi bywa karczma pod sieniem zwykle i tylko większymi czasem rozmiarami, różniąca się od innych chat…”. Najmniejsze, wiejskie karczmy niemal nie różnią się od chałup. Karczmy duże, z powodzeniem mogłyby uchodzić za dwory, gdyby zamiast błotnistego placu otaczał je dworski park. Karczmy południowej Małopolski bryłą nie różnią się od większych małomiasteczkowych domów mieszkalnych. Wyraźne cechy regionalne widoczne są w karczmach Wielkopolski czy Prus Królewskich. Z badań prowadzonych przez Bogumiłę Szurową, wynika, że z XVIII-wiecznych karczem tylko jedna czwarta miała podcienia, zaś w wieku XIX podcienia występowały jedynie w 8% obiektów. Karczmy przydrożne zwykle prócz budynku gastronomiczno-hotelowego, posiadały także „stan” (stajnię i wozownię) i nazywały się wówczas karczmami zajezdnymi. W naszym regionie świętokrzyskim nie zachowała się żadna.

Kościół w Rogowie
Upowszechnienie stosowania drewna do budowy rycerskich dworów (nazywanych potem szlacheckimi lub ziemiańskimi) nastąpiło na dobre w XVII w., gdyż wiek XVI jeszcze preferował solidniejsze — choć droższe — budowle murowane. Wynikało to ze zmniejszania zapotrzebowania na bezpieczeństwo, a zwiększenia wymagań co do wygody, zaś później – z przekonania, że dworu (wobec postępu ars militaria) bez bastionowych fortyfikacji i tak obronić się nie da. Dwory w naszym regionie nie różniły się od obiektów z innych części Rzeczypospolitej. Ich wielkość i wystrój zależały głównie od zamożności rodu, a nie od lokalnych mód czy zwyczajów. Najczęściej miały plan prostokąta, czasem wzbogaconego o narożne alkierze. Wejście akcentowano gankiem, czasem rozbudowanym do formy kolumnowego portyku. Środkiem biegła sień, a po jej bokach jadalnia, salon, biblioteka oraz pomieszczenia sypialne, które czasem mieściły się także na poddaszu. Najczęściej wspominanym w literaturze przedmiotu, był zbudowany w 1685 r. dwór w Rogowie. Budynek o wymiarach planu 46 na 38 łokci, nakryty był potężnym dachem. Dwór ten – jak zresztą bardzo zdecydowana większość dworów w ogóle, a już drewnianych w szczególności – nie przetrwał. I nie była to tylko kwestia nietrwałości materiałów, ale planowa i świadoma akcja niszczenia środowiska ziemiańskiego i jego kultury, co nastąpiło po ostatniej wojnie. Innym przykładem pięknego dworu, który zginął „na naszych oczach”, był dwór w Mirogonowicach (gm. Waśniów). Dwory odebrane właścicielom, pełniły potem rolę szkół, czasem wiejskich „biurowców”. Nie remontowane chyliły się ku ruinie. Przetrwały nieliczne, obecnie dzięki przywróceniu prywatnej własności, nabrały szans na ocalenie i „drugą młodość”. Wśród obiektów Świętokrzyskiego Szlaku znalazł się między innymi dworek Laszczyków w Kielcach.
Tagi: świętokrzyskie, w świetokrzyskim
Drewniane kapliczki, w tym także te najmniejsze, w których umieszczona jest tylko figura świętego i nie ma miejsca już dla wiernych — wymagają przynajmniej kilkuzdaniowego omówienia. W wydanej kilkadziesiąt lat temu (dzięki temu są w niej obiekty dziś już nie istniejące) książce Tadeusza Seweryna poświęconej kapliczkom, obiekty z naszego regionu zajmują wyjątkowo dużo miejsca. Nie jest to przypadkowe – mamy się czym pochwalić szczególnie, gdy chodzi o kapliczki wykonane z drewna. W rejonie Gór Świętokrzyskich częstym jest występowanie kapliczek „domkowych”, zazwyczaj prostokątnych w planie (choć czasem o trójbocznym zamknięciu), obudowanych z trzech stron (większe mają pełną obudowę z drzwiami w ścianie frontowej), nakrytych daszkiem dwuspadowym lub namiotowym. We wsi Bieliny są aż trzy takie kapliczki; bardzo do nich podobne stoją w Belnie i Świętej Katarzynie. Ale spotkać je można nie tylko w górach — piękny przykład takiej kapliczki z figurą św. Jana Nepomucena znajduje się we wsi Kwilina w gminie Radków.
Drugi typ kapliczki, bardzo popularny w okolicach Opatowa, to taki, w którym figura świętego nakryta jest daszkiem podpartym słupkami, bez obudowy. Szkoda, że nie przetrwały pięknie rzeźbione kapliczki słupowe z Cedzyny kolo Kielc czy z Paulinowa, ukazujące wspaniałą, ludową snycerkę. Można je dziś zobaczyć już tylko na fotografiach…
Tagi: województwo świętokrzyskie
Wśród elementów szlaku znalazły się także dzwonnice, pod względem architektonicznym czasem bardzo interesujące, choć zwykle od kościołów młodsze. Czasem towarzyszą one drewnianej świątyni, czasem tylko przypominają (gdy stoją przy murowanym kościele) o dawniejszej roli drewna w architekturze sakralnej. Potrzeba ich chronienia jest w społecznym odczuciu znacznie mniej uświadamiana niż w przypadku innych obiektów województwa świętokrzyskiego. Jeszcze całkiem niedawno zastępowano drewnianą dzwonnicę – murowaną lub o konstrukcji stalowej (np. Skarżysko Kościelne). Najciekawszymi na tym terenie są: dzwonnica typu „obronnego” w Beszowej i niewiele jej ustępująca dzwonnica z Mieronic. Niezwykle interesującą i całkowicie unikalną (nie ma takiej drugiej w Polsce) jest dzwonnica-brama w Krynkach, zarówno jeśli chodzi o jej bryłę jak i z uwagi na bogatą dekorację snycerską.
Tagi: góry świętokrzyskie